•  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Jak pewnie wszyscy wiedzą, czerwiec, lipiec i sierpień to w Australii okres zimowy. Na naszych termometrach, w cieniu, mieliśmy 43 stopnie Celsiusa, co każe się zastanowić jakie temperatury są tutaj latem.

Dotarliśmy do przepięknego masywu górskiego Crown Head, gdzie spotkaliśmy kolejne stado dzikich wielbłądów, tym razem kilkunastu.

Po ostatnim noclegu udaliśmy się w kierunku krateru po uderzeniu meteorytu. Potem zmierzaliśmy już prosto do celu.

Byliśmy wyczerpani, ale też szczęśliwi, bo zrealizowaliśmy marzenie, które od 10 lat chodziło nam po głowach. POKONALIŚMY CANNING STOCK ROUTE! 2000 km off-roadu, 700 piaszczystych podjazdów, 1500 km tarki, bydło, kangury, dingo, wielbłądy, trzy pustynie i absolutny bezkres nieba.

Najtrudniejsza część wyprawy jest już za nami, ale to jeszcze nie koniec podróży. Przed nami kolejne 1000 km Australii do przebycia.

Tym razem na naszej drodze napotykamy pierwsze rzeki. Widoki zapierają dech w piersi. Kierując się w stronę Darwin zahaczyliśmy o Gregory National Park, z historycznym baobabem. Dla Aborygenów jest to święte miejsce.

Dalej na trasie mijaliśmy pożar lasu. Poszukiwania potencjalnego miejsca na kolejny nocleg utrudniały nam krokodyle, ale w końcu znaleźliśmy wspaniałe miejsce, które zapewniło nam nawet poranną kąpiel w wodospadzie. Ten kraj jest naprawdę przepiękny.

Dziękujemy wszystkim, którzy umożliwili nam tę przygodę, a w szczególności naszym sponsorom.

 

 

Spokojnie, to tylko awaria

Nastepny post