•  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Internet na końcu świata – czy to możliwe?

W dobie powszechnego internetu i my zapragnęliśmy mieć na wyprawie nieograniczony dostęp do sieci. Wszak wszyscy pracujemy i także podczas wakacji logujemy się na swoich skrzynkach pocztowych oraz rozwiązujemy problemy w naszych firmach. Bardzo chcieliśmy by nasi bliscy również mieli na bieżąco informację o tym gdzie jesteśmy czy co u nas słychać.

Przed naszym pierwszym etapem podróży dookoła świata – Japonią –  zetknęliśmy się z problemem zorganizowania tegoż dostępu w  dwóch krajach. W Rosji i Japonii koszty zwykłego roamingu w tych destynacjach są wyśrubowane i po prostu szukaliśmy różnych rozwiązań aby było dobrze i tanio.

W zasadzie opcje były tylko dwie. Można za każdym razem kupować kartę lokalnego operatora lub skorzystać z jakiegoś globalnego rozwiązania.

Kilka godzin spędzonych na szperaniu w internecie i już wiadomo, że jedynym sensownym urządzeniem oferującym internet na całym świecie jest Xoxo Wifi jednak nikt z naszych znajomych nie miał z tym do czynienia. Zaryzykowaliśmy i za 13 EUR/dzień dostaliśmy podobno nieograniczony zasięg do wszystkich sieci na cały nasz wyjazd.

 

Po kilku dniach zadecydowaliśmy, że internet będzie potrzebny w dwóch autach i domówiliśmy kolejne urządzenie.

Już pierwszego dnia wyjazdu zaczęliśmy testować nasze długo wyczekiwane gadżety i szybko się okazało, że z dostępem sieci bywa różnie. Mieliśmy dwa identyczne XOXO Wifi oraz kartę lokalnego Rosyjskiego operatora co pozwalało nam to na w miarę dokładne testy porównawcze. O ile XOXO sprawdzało się do pobierania jakichś małych plików i przeglądania podstawowych stron to pobranie jakiegokolwiek załącznika graniczyło z cudem. Mimo posiadania identycznych urządzeń, na każdym z nich był inny zasięg sieci. Na jednym widniało LTE a na drugim 3G. Oczywiście te oznaczenia  w żaden sposób nie przekładały się na prędkość przesyłu. W tym samym momencie karta lokalnego operatora pracowała z pełną prędkością LTE.

Według nas  XOXO świadomie „przycina” zasięgi oraz prędkość przesyłu i nie mówimy tutaj o jakichś odludziach bo np. w Moskwie przez kilka godzin nie udało się nam zalogować do żadnej sieci używając XOXO. To źle świadczy o dostawcy usługi, za którą płaci się 13EUR dziennie.

Był to nasz pierwszy wyjazd z prawdziwym internetem i sporo się nauczyliśmy. Wiemy, że niestety bez karty lokalnego operatora na działający internet nie można liczyć. Na przyszłość najprawdopodobniej będziemy korzystać z kart lokalnych. Faktem jest, że trzeba poświęcić trochę czasu na formalności i podpisać coś na kształt umowy z operatorem ale zdecydowanie  warto. Mamy wtedy gwarancję przesyłu, zasięgu oraz faktycznej prędkości.

marcinw@drivenfar.com

Nieproszony gość/pasażer na „gapę” – co z nim zrobić?

Nastepny post
warsaw tokyo

2018 I Etap Round The World Expedition 14 000 km do Japonii

Nastepny post